"Do przodu żyj, żyj kolorowo, marzenia najbarwniejsze miej do przodu żyj, a daję słowo, napotkasz mnie na drodze swej. I przyznasz że przeżyć warto tak choć parę chwil, by życie miało wdzięk, by życie miało styl, by życie się z myślą zaczęło rymować upartą, że warto właśnie tak żyć, kolorowo żyć..."
|
|
2012-01-05
|
minęly święta, minąl nowy rok...trochę nerwowo, trochę smutno, ale w większości spokojnie
zlożyliśmy życzenia, wyslalismy smsy...
sylwester- hmm- przedstawialam obraz, jakiego pewnie żaden mężczyzna w taki dzień nie chcialby oglądać- wyciągnięta piżama, szlafrok, papiloty, ciepla herbatka i tv...jakoś na nic nie mialam chęci...
nie lubię świąt- cale to szykowanie, bieganina, zalatwianie i "rodzinne" siadanie do stolu, kiedy czlowiek jest już tak zmęczony, że nawet jeść nie ma sil...nie- stanowczo nie lubię świąt- pozory- nic więcej
sądzilam,że kiedy pojawi się maluch, będzie inaczej- ale nie jest- jakoś nie umiem mu uśiwadomoć, że święta to coś więcej niż tylko prezenty... dla niego to jest najważniejsze...
jakoś mi tak przykro- to nie ten czas, kiedy ja jako dziecko czekalam na gwiazdkę
też byly przygotowania i tradycyjnie wielka klótnia w wigilię...ale- wtedy przynajmniej czulam cieplo, którego teraz mi brakuje
wtedy wartości prezentów nie mierzylo się metką z ceną a radością obdarowanego
wtedy tradycyjny karp byl rybą, na którą czekalo się caly rok
i- nie szykowano jedzenia dla pulku wojska, a dla kilkuosobowej rodziny, która byla w stanie zjeść to, co zostalo przygotowane- niczego nie wyrzucano....
teraz- wszystko jest jakieś inne, jakby na pokaz...
a może to tylko ja tak to odbieram...zresztą czy to ważne?...
minąl kolejny rok, i mi przybyl kolejny
moje dzisiejsze świętowanie?- hmm...maluch w lóżku, pranie wstawione, a ja pól godziny walczylam, by w ogóle uruchomić internet...
nie- nie zamierzam spędzić wieczoru przed komputerem- wolę tv lub książkę- dostalam w prezencie Umberto Eco...może otworzę i zatopię się w innym świecie...
to dziwne, ale caly czas mialam nadzieję, że będziesz pamiętal...
cóż- mialeś prawo zapomnieć...a ja nie powinnam na nic liczyć...
zresztą- nie ty jeden nie pamiętaleś...
********************************
"Ale to już bylo, i nie wróci więcej,
i choć tyle się zdarzylo to do przodu wciąż wyrywa glupie serce,
Ale to już bylo, zniklo gdzieś za nami,
choć w papierach lat przybylo, to naprawdę wciąż jesteśmy tacy sami..."
********************************
dziś skończylam 32 lata....
...............................................................................................................
czas na zmiany................................ |
|
Komentarzy:
1
|
|
2011-12-05
|
Czasem naprawdę chcialabym, by moje zycie wyglądalo inaczej- ale nie mam dość sil, dość samozaparcia, by cokolwiek w nim zmienić.
Wiem,że stać mnie na więcej- że moglabym mieć lepszą pracę, inaczej poukladane życie rodzinne itp....ale z drugiej strony chyba jestem zbyt lękliwa, by po to wszystko sięgnąć...albo mam zbyt silne poczucie obowiązku i zbyt dużą świadomość swoich wad, by zaryzykować.
Nie da się czlowieka poznać w ciągu kilku spędzonych razem dni, w ciągu paru cudownych godzin, czy wielu przegadanych minut. To po prostu niemożliwe. Dopiero obcowanie na codzień, z wszelkimi problemami zwyklego dnia, z drobnymi radościami i smutkami, które niejednokrotnie potrafią urosnąć do rangi niemal kryzysu, pozwala naprawdę dostrzec wady i zalety wybranka/ki.
A ja- jaka ja jestem? nie jestem mila, nie jestem sklonna do kompromisów, i nie lubię być wykorzystywana. Jestem osobą, która wie, jak powinno się zachowywać, jak powinno się budować i utrzymywać związek i jednocześnie nie stosuję się do tych zasad. Jestem wstrętnym samolubem, typem samotnika, który chwilami naprawdę dobrze czuje się sam, a chwilami tak bardzo laknie bliskości drugiej osoby, że nie radzi sobie z wlasnymi emocjami.
Ja- jestem zwyczajna- latwo mnie przejrzeć, latwo dostrzec wszelkie wady.
Czego nie lubię?- zaborczych mężczyzn, nie lubię kiedy ktoś próbuje mnie osaczyć, nie lubię poczucia winy, nie lubię klamstwa i papierosów...nie lubię alkoholu...
i- co gorsza- nie lubię samej siebie- za to, że tak wielu ludzi skrzywdzilam, przez swoje wahania psychiki...
są chwile, kiedy mam chęć przylożyć poduszkę i wrzeszczeć- tak bardzo dlawi mnie placz...
są chwile, kiedy sięgam po telefon- ale zwyczajne przepraszam nie zalatwi wszystkiego
są chwile, kiedy siedzę i zastanawiam się, co najlepszego zrobilam...
są chwile...ale z tej drogi nie ma już powrotu...
i nie wolno mi oglądać się za siebie
to boli
czy kiedyś przestanie?...........
brakuje mi Ciebie- tak bardzo....bardzo....
nie mogę być Ci tak bliska, jak byś tego chcial, a jednocześnie nie potrafiębyć tak daleka jak być powinnam
tak jak jest teraz jest lepiej dla nas obojga- przynajmniej staram się w to wierzyć- bo jeśli nie ta wiara, to co innego mi pozostaje?....
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-11-08
|
chcieć nie zawsze oznacza móc
ileż to razy pragnęlam czegoś niemożliwego
ile razy snulam marzenia, które się nie spelnily...
aż w końcu wyleczylam się z tego
dziś jestem zmęczona- glównie pracą, której ostatnio mam nadmiar
na szczęście dla odmiany Maly jest kochany- nie nadwyręża mojej cierpliwości....zawsze to jakaś pociecha
chcialabym go dokądś zabrać- tak by go to zafascynowalo, by mu się spodobalo- nie wiem sama- może Gdańsk, lub Warszawa- w obu tych miastach znalazlabym coś, co sprawi dziecku radość, a i sama oderwalabym się od codzienności- a przyznam,że bardzo mi tego potrzeba
zmiana klimatu-choć na krótko- przynosila mi dotąd wytchnienie- może i tym razem by się udalo
na razie to jednak tylko plany...
**************************************
ostatnio zastanawiam się, czy opisując mnie możnaby powiedzieć, że jestem dobrym czlowiekiem
co tak wlaściwie znaczą te slowa? kto jest dobry?
tyle wokól klamstwa i obludy, że naprawdę trudno się polapać
i czy ja sama spotkalam kiedyś kogoś, kto móglby nosić to miano?
sporo osób bylo dla mnie milych, ale ...no wlaśnie- kiedy rozmawiasz z kimś i ten ktoś przy tobie obmawia inną osobę- jaką masz gwarancję, że w jej towarzystwie nie obmawia ciebie?- i czy taki czlowiek, przy wszystkich swoich dobrych uczynkach i jednoczesnym plotkowaniu może być nazwany "dobrym"?
co jest ważniejsze?- czyny, slowa, myśli?
nie- mnie nie można tak nazwać- zbyt wiele we mnie pragnień, zbyt wiele pożądam, by być calkowicie czystą, by swoimi slowami nie ranić i by moje czyny sprawialy radość drugiej osobie, zbyt wiele we mnie goryczy...
mogę się starać, lecz świata nie zmienię...
********************************
z pamiętnika ośmiolatki:
" życie to nie bajka- każdy o tym wie-
bajkę można powtórzyć, życie- niestety nie..."
i- może jeszcze coś:
"nie kwiat, lecz owoc stanowi wartość rośliny,
chcesz poznać czlowieka- parz na jego czyny"...
swoją drogą- jakie te moje koleżanki byly mądre :))
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-11-07
|
wiesz- czasami sięzastanawiam, czy aby sama sobie nie wmawiam,że jest mi źle
może to wszystko jest tylko efektem mojego nastawienia do życia?
może w rzeczywistości wszytko jest tak naprawdęsuper, a jedynie ja nie potrafiętego dostrzec?
może coś przyćmiewa moje spojrzenie na rzeczywistość?...
sama już nie wiem...
wiem,że zaczęlam pisać, by się oczyścić- by pozbyć się negatywnych emocji, by nieco ulżyć zranionemu sercu, by mieć coś tak naprawdę swojego
przez te kilka lat popelnilam sporo blędów- i oberwalam za nie zarówno na blogu, jak i w życiu
nie usprawiedliwiam się, ale- jakoś tak mi cholernie przykro- przykro, że nie znalazlam zrozumienia- choć sama mam go w sobie naprawdę sporo
staram się nie oceniać ludzi negatywnie- dla większości zachowań potrafię znaleźć uzasadnienie
więc dlaczego nie potrafię rozgrzeszyć sama siebie? dlaczego siebie oceniam surowiej niż innych?
może dlatego,że czuję ciężar swoich win, może dlatego, że moje sumienie chwilam dochodzi do glosu i wręcz krzykiem zaglusza jakiekolwiek argumenty...
zlamalam swoje zasady- nie jeden raz
podeptalam dziewczęce marzenia i nadzieje...
i stracilam szacunek do samej siebie...
co z tego, że powodowalo mną uczucie tak silne, że dziś trudno zdusić mi je w sobie,
cóż z tego ,że pragnęlam być ponad wszystko inne...
dziś, choć pogodzilam się z losem, choć nie mam już niemal nic do ukrycia (bo przecież zawsze są jakieś drobne tajemnice), to jednak nie czuję się idealnie
to, że mnie potępiano- ja mam świadomość swoich czynów- i mam świadomość, jak mogly one zostać odebrane
moja psyche karze mnie wystarczająco silnie
bo to, że nie potrafię o tym zapomnieć - to jedno
a to, że wcale nie chcę zapominać - to już zupelnie coś innego
kochalam- bardzo, wyjątkowo, silnie
ba- czy użycie czasu przeszlego ma tu jakikolwiek sens?- przecież tak jest nadal
i nic nie poradzę na to, że to "zakazana milość"
tak po prostu jest
nie zamierzam jednak dla wlasnego szczęścia niszczyć życia innym osobom- bo i nie umialabym zbudować szczęścia na cudzym nieszczęściu- już lepiej skazać siebie...
*********************************
wiesz, wczoraj leżąc w lóżku przypomnialam sobie fragment książki, czytanej wieki temu- to nie będzie cyctat, lecz slowa, tak, jak je zapamiętalam: "bo masz lód w sercu.ty nie potrafisz kochać.mężczyźni mogą posiąść twoje cialo, żaden jednak nie zdobędzie twego serca."
czy ze mną jest tak samo?- niby kocham, a jednak- nie potrafię się zdecydować, nie potrafię podjąć decyzji- zawsze wycofuję się tuż przed ostateczną rozgrywką....
powoduje mną strach- ja się najzwyczajniej boję
i nawet wiem, dlaczego
zresztą- co tu siędlugo oszukiwać- wiedzialam o tym od dziecka
i wiem to do dziś- żaden mężczyzna nie zapewni mi szczęścia- bo żadnemu nie będę umiala wierzyć bezwarunkowo i ufać w 100% - i jest to coś za co mogę podziękować swojemu tacie
Tatusiu- dziękuję Ci- uczynileś ze mnie emocjonalną kalekę
dzięki Tobie dla nikogo nie będę dość dobra, a i nikt nie będzie w stanie zapewnić mi poczucia bezpieczeństwa, którego tak bardzo zawsze mi brakowalo
szkoda tylko, że zrozumialam to po 8 latach malżeństwa...
************************************
chyba czas na malutki kieliszek nalewki babuni...chociaż, może nie- jakoś nie mam dziś chęci na alkohol, nawet tak delikatny...
potrzebuję się wyplakać, przytulić i...sama nie wiem co jeszcze...
************************************
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-11-05
Pożegnanie- a może raczej- do następnego razu
|
dziś przyszlam tu podziękować wszystkim, którzy odwiedzali tę stronę
zarówno tym, którzy zostawiali slowa otuchy, jak i tym, którzy lajali mnie za moje postępowanie, za moje myśli i odczucia
cóż- jestem tylko czlowiekiem
minęlo już blisko 5 lat, odkąd zaczęlam pisać...a może nawet więcej- nie wiem, nie sprawdzalam
przyszlam zagubiona, zniechęcona, w depresj
odchodzę- spokojna i pogodzona ze sobą
wybralam wlasną drogę
nie żegnam się- mówię do widzenia- nie zarzekam się, że nie wrócę- " nigdy nie mów nigdy...":)
jeśli kogoś nieświadomie zranilam, przepraszam
*********************************************************
................................................
Powodzenia.
E.
|
|
Komentarzy:
1
|
|
| << | Styczeń 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| | | | | | 1 |
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 | | | | | |
" Jeśli masz w duszy tysiące zgryzot, a w sercu morze łez, znajdź jednak na jego dnie uśmiech"
| Dla ciekawskich: |
Spojrzeli:
9678
|
Zostawili po sobie ślad:
520
|
|
Goście:
19
|
|
|